Patch Notes17 stycznia 20202074 słów

Aktualizacja historii: biografie Alistara, Dravena i Jaxa

🔧Patch Notes

Alistar – Minotaur

Wiele

cywilizacji opierało się Noxusowi, ale żadna z nich nie walczyła tak

długo jak klany z gór Wielkiej Bariery. Choć te zaciekłe minotaury od

wieków chroniły naziemne szlaki handlowe prowadzące do Zaun, wolały

unikać większych konfliktów w Valoranie.

Szlachetnego

wojownika Alistara szanowano wśród wszystkich klanów. Jego ryk był w

stanie przepędzić nawet najmężniejszych podróżników, będących

nieproszonymi gośćmi na górskich szczytach, i tylko najzuchwalsi z nich

stawali z nim wtedy do walki. Mimo to w salach zgromadzeń zawsze

nalegał, żeby jego pobratymcy nawiązywali głębsze więzi ze

śmiertelnikami należącymi do innych ras. Wielu uważało, że minotaury są

niewiele lepsze od zwierząt. To wpływało negatywnie na ich stosunki z

innymi i tylko umacniało ich status wyrzutków.

Nagle

pojawił się Noxus z obietnicą lepszego życia. Jego wysłanniczka, głowa

rodu Tewain, ogłosiła, że imperium zamierza przejąć Bazylisz,

przybrzeżne miasto na wschodzie. Jednakże obiecała, że Noxianie nie

podejmą tego kroku bez wsparcia od wielkich klanów z gór i poprosiła o

przeprowadzenie pertraktacji na neutralnym terenie.

Wielu minotaurów było skłonnych przyjąć jej ofertę. Łącząc siły z Noxusem, mogliby zyskać upragnione władzę i uznanie.

Ale

Alistar był sceptyczny — poprzednimi laty napotkał wielu noxiańskich

zwiadowców i wiedział, że Noxianie to dwulicowy i przebiegły naród.

Został więc wysłany przez swój klan na spotkanie z Tewain w eskorcie

pięćdziesięciu najsilniejszych wojowników, żeby odrzucić wszelkie

propozycje sojuszu. Inne klany miały wolną rękę, ale on nie miał zamiaru

ukorzyć się przed jakimś „Wielkim Generałem” panującym hen daleko.

Jego plemię zostało zdradzone mimo wywieszenia białych flag.

Większe

klany już wcześniej przyrzekły lojalność Noxusowi, a ich

przedstawiciele obrócili się przeciwko Alistarowi, gdy tylko wyjawił

swoje stanowisko. Walka była szybka i krwawa. Alistar gołymi rękoma

zmiażdżył czaszkę Lady Tewain, lecz niedługo po tym on i wszyscy ocalali

wojownicy z jego klanu zostali skuci w kajdany i wysłani do odległej

stolicy Noxusu, oskarżeni o wszczęcie buntu.

Nieszczęsne

minotaury zostały rzucone na stołeczne areny waleczników w ramach

nieludzkiego święta znanego jako Ciałobranie, a kręcącego się wokół walk

gladiatorów.

Alistara oburzało skandowanie żądnych

krwi widzów. Prosił swoich klanowych braci o niepodejmowanie walki,

żeby nie dawać Noxianom potwornego widowiska, którego tak łaknęli.

Dwadzieścia

jeden dni później, gdy święto dobiegło końca, z plemienia pozostał

tylko Alistar. Tłum obrzucał go kamieniami i zgniłymi owocami. Raz po

raz wyciągano go siłą na arenę do pojedynków z innymi walecznikami. To

wszystko doprowadziło go do podjęcia walczenia — i myślenia — jak

zwierzę. Zabijał i zabijał, aż krew splamiła jego wspomnienia o domu.

Alistar

upadł już naprawdę nisko, gdy spotkał Ayelię, służącą na arenach. Z

początku ryczał i szarżował na pręty swojej klatki, spodziewając się,

że, tak jak inni, Ayelia będzie się go bać albo go podjudzać, ale ona

tego nie robiła.

Wracała do niego co dzień i mówiła

do niego z szacunkiem, aż Alistar wreszcie odpowiedział jej tak samo.

Ayelia również utraciła ojczyznę z powodu najazdu Noxusu, a patrzenie na

cierpienie Alistara przekonało ją, że powinni razem opuścić to pełne

nienawiści miasto. Wyszeptała mu swój plan przez kraty i po raz pierwszy

od wielu, wielu lat Alistar odkrył, że potrafi myśleć o swoim domu bez

rozwodzenia się nad tym, jakim sposobem został mu odebrany.

Pewnej

nocy Ayelia przyniosła Alistarowi klucz do jego celi. Wiele poświęciła,

by przygotować tę ucieczkę, ale on przysiągł, że odpłaci się jej

dziesięciokrotnie.

Pospieszyli ku rzece, gdzie

czekała na nich barka towarowa. Jednakże gdy na nią wchodzili, noxiańscy

agenci wyskoczyli z cieni. Alistar rzucił się do walki, częściowo

oślepiony gniewem, i choć Ayelia wołała go raz za razem, on jej nie

słyszał.

Gdy pokonał napastników, barki już nie

było — a służąca zniknęła wraz z nią — uciekł zatem piechotą na

południe. Wszędzie szukał Ayelii, ale niczego nie zdziałał. Czy została

porwana? Zabita? Wydawało się, że odszukał już wszystkie poszlaki.

Kilka tygodni później polityczny przewrót zatrząsł całym imperium, a ucieczka minotaura z areny została zapomniana.

Alistar

podróżuje teraz w pojedynkę, w miarę możliwości cicho i anonimowo,

nawołując do buntu na terenach okupowanych przez Noxus i walcząc w

imieniu uciskanych i wykorzystywanych. Dopóki Alistar nie zmyje wstydu

ze swojego serca, nie zemści się za każde okrucieństwo ani nie odpłaci

każdego dobrego czynu, dopóty nie powróci w góry ani nie wyzbędzie się

gniewu.

A w każdym odwiedzonym mieście pyta o Ayelię.

Draven – Wielki Oprawca

Już

jako sierota na ulicach Bazylisza Draven był uparty i do bólu zuchwały.

Często wdawał się w krwawe bójki ze starszymi dziećmi z ulic i

szemranymi zbirami z półświatka. Choć był niesamowicie pewny siebie —

niektórzy powiedzieliby, że zbyt pewny siebie — prawdopodobnie

nie przeżyłby dzieciństwa, gdyby nie jego starszy brat, Darius, który

zawsze kończył wszczynane przez niego walki.

Gdy

noxiańskie korpusy wojenne zdobyły Bazylisz, bracia zwrócili na siebie

uwagę kapitana o imieniu Cyrus, kiedy Draven przeprowadził

nieprzemyślany zamach na jego życie. Cyrus, będąc pod wrażeniem ich

ducha walki, pozwolił im wstąpić w szeregi Noxusu.

Przez

lata bracia walczyli w korpusie wojennym Cyrusa i choć Darius bez

problemu przywykł do takiego życia, Dravena nudziło ono coraz bardziej.

Jego zdolności bojowe były doskonałe, jednak codzienną żołnierską mękę

uważał za zbyt duży wysiłek za niewielką nagrodę… I czuł, że

dostarczało mu to za mało chwały.

Darius piął się w

szeregach i wreszcie został dowódcą własnego korpusu wojennego, więc

jego brat do niego dołączył. Jeśli jednak Draven myślał, że tak będzie

mu łatwiej albo że tym sposobem zyska większe uznanie, czekało go

ogromne rozczarowanie.

Niektórzy twierdzą, że

Draven z własnej woli odszedł z oddziału Dariusa. Inni, że został do

tego zmuszony. Tak czy owak, wysoce ceniono go jako żołnierza i

bojownika, więc niejednokrotnie próbowano go zachęcić do dołączenia do

różnych korpusów wojennych podczas okupacji Ionii, ale ostatecznie

skończył on z całkiem niezłym kontraktem na arenach waleczników.

Przez

stulecia gladiatorzy znani jako walecznicy odgrywali w Noxusie

arcyważną rolę — karali przestępców i rozstrzygali spory pomiędzy

szlachetnymi rodami — a Draven był zdeterminowany, żeby zdobyć bogactwo,

uwielbienie i uznanie, na które w swoim mniemaniu zasługiwał. Na wielu

frontach toczono jednak długie, przeciągające się wojny, więc

gladiatorskie widowisko zaczęło tracić w oczach zwykłych obywateli na

wartości. Gdy zainteresowanie tłumów spadło, Draven popadł w marazm i

coraz więcej czasu spędzał na piciu w podłych spelunach i oddawaniu się

hazardowi w zatęchłych norach stolicy.

Gdy odnalazł go Jericho Swain, były generał, był bez grosza przy duszy i stoczył się kompletnie.

Swain

miał plan na przywrócenie utraconej chwały Noxusu i potrzebował pomocy

Dravena, żeby wcielić go w życie. Być może Swain powołał go do służby

tylko dlatego, żeby zapewnić sobie wsparcie jego brata, Dariusa, kiedy

będzie już po wszystkim. Niemniej Draven odegrał pierwsze skrzypce w

planie Swaina polegającym na pozbyciu się samego Wielkiego Generała,

Borama Darkwilla.

Odniósłszy triumf ze Swainem,

Draven uśmiechnął się po raz pierwszy od wielu miesięcy, gdy okrzyki

noxiańskiego ludu opadały na niego jak laury.

Lecz

wezwało go powołanie. Przez wiele tygodni po tym bezprecedensowym

przewrocie mnóstwo członków szlacheckiej elity nie uznawało władzy

Swaina, więc skazywano ich na śmierć na arenie.

Jeden

skazaniec wyrwał się z rąk strażników tuż przed egzekucją. Działając

czysto instynktownie — co od zawsze miał w nawyku — Draven zeskoczył z

wysokiego balkonu i cisnął parą toporów w uciekiniera, zabijając go na

miejscu. Po chwili grobowej ciszy tłum krzykami wyraził swoją aprobatę.

Draven podniósł swoje topory i zakręcił nimi w powietrzu, grając pod

nowo zdobytą publikę i delektując się jej gromkim aplauzem.

I tak Draven stał się Wielkim Oprawcą. Zamieniał nijakie walki w niesamowite widowiska, przyciągające stale rosnące tłumy.

Niedługo

potem przedsiębiorczy (i drobnej postury) promotor, który miał dość

płacenia za dach nad głową, wyżywienie i szkolenie waleczników tylko po

to, by ginęli na oczach coraz mniejszej gawiedzi, przyszedł do Dravena z

pewnym pomysłem. Co jeśli udałoby się połączyć dramatyzm klasycznych

walk gladiatorów z wrodzonym talentem Dravena do robienia show?

Walecznicy

szybko zaczęli dostarczać nie tylko pojedynków, ale i rozrywki. Każdy z

nich miał własną, skrupulatnie wymyśloną historię, styl walki i barwną

osobowość. Walki często były krwawe — w końcu odbywały się w Noxusie

— ale dużo rzadziej kończyły się śmiercią. O rywalizacjach,

przerzucaniu się wyzwiskami i intrygach pomiędzy najsłynniejszymi

walecznikami wiedzieli wszyscy w całym imperium, ale to Draven

najczęściej był na językach.

Kiedy wiódł wystawne

życie i otrzymywał zaproszenia na nieskończony ciąg przyjęć i bankietów,

stykał się z bogatymi i wpływowymi osobistościami nowego Noxusu Swaina.

Pogodził się nawet z Dariusem i czasami wciąż brał udział w wyprawach

korpusów wojennych, podczas których pokonywał wrogich wojowników i

generałów w pojedynkach jeden na jednego.

Niemniej jednak Draven znowu zaczął się nudzić. Ma wszystko, co mógłby sobie wyobrazić, i jeszcze więcej, ale teraz marzy o dniu, w którym cały świat będzie znał jego imię.

Jax – Mistrz Broni

Saijax

Cail-Rynx Icath’un dorastał w Icathii, satrapii shurimańskiego

imperium. Od kiedy był małym chłopcem, tata opowiadał mu o czasach, gdy

ich ojczyzna była dumnym i niepodległym narodem, jeszcze zanim znalazła

się pod butem shurimańskiego ciemiężcy. Opowiadał mu o Kohari,

bohaterach, którzy chronili Icathię i jej maga-króla. Mag-król opierał

się podbojom Shurimy, ale gdy zginął w bitwie, strzegący go Kohari

odeszli wraz z nim, popełniwszy rytualne samobójstwo. Imperator Shurimy

postanowił trzymać rozkładające się ciała Kohari na widoku, żeby każdy

mógł je zobaczyć. Mag-król natomiast został nadziany na pal nad

miejskimi bramami, by jego kości obróciły się w nicość.

Ojciec

Saijaxa na własne oczy widział ten akt okrucieństwa i z czasem wpoił

synowi palący żal, który narastał w sercu każdego Icathianina. Mimo to

Saijax poświęcił się studiowaniu oręży. Uczył się od shurimańskich

mistrzów broni, ale też od członków starszyzny swojego klanu.

Po

wielu stuleciach rządów Shurimy silne trzęsienie ziemi nawiedziło

przybrzeżną prowincję, Saaberę. Zniszczenia były tak rozległe, że

odkryły coś tkwiącego głęboko pod ziemią, coś mrocznego i potężnego —

być może na tyle potężnego, by pokonać boskich Wyniesionych wojowników

Shurimy. Saijaxowi powierzono ochronę icathiańskich magów, którzy

natknęli się na to znalezisko… Strażnicy ledwo utrzymywali je w ryzach

za pomocą swoich rozżarzonych kosturów, buchających przywołanym ogniem

żywiołów. Zaniepokojony całą sytuacją Saijax odeskortował magów do rady

zarządczej, żeby mogli opowiedzieć o swoich odkryciach.

Nowo odkryta moc została nazwana Pustką.

Rada

natychmiast zwęszyła jej potencjał, ale Saijax widział w niej zwiastun

zguby. Jako mistrz oręży wiedział, jak niebezpieczna jest broń, której

ani w pełni nie rozumieli, ani nie mogli bezpiecznie wykorzystać.

Żałował, że nie zabił magów po drodze z Saabery. W najbliższym czasie

miał pożałować tego jeszcze bardziej.

Rada, pewna

zwycięstwa nad swymi shurimańskimi władcami, ukoronowała nowego

maga-króla. Zastępy Kohari zostały odbudowane, a Saijax był jednym z

pierwszych, którzy do nich dołączyli. W początkowych bitwach

triumfowali, a Saijax zabił nawet jednego ze słynnych Wyniesionych i

przyglądał się dumnie, gdy jego ciało było demonstrowane na paradzie w

wyzwolonym mieście Bai-Zhek.

Armia Wyniesionych

zaczęła się zbliżać, więc Saijax i jego kompani zebrali się na linii

frontu. Kiedy dwie armie zmieniały ziemię pod stopami w rzekę krwi,

magowie i kapłani Icathii uznali, że nadszedł czas, by wyzwolić Pustkę.

Spustoszenie

objęło całą krainę. Icathianie, Shurimanie, a nawet Wyniesieni zostali

wymazani z powierzchni ziemi. Miejskie mury zapadły się, gdy Pustka

otworzyła swoje okrutne objęcia i bezdźwięcznie pochłonęła tysiące

istnień.

W kilka chwil Icathia była zgubiona.

Saijax

podjechał do zrujnowanego krateru, gdzie przywołana została Pustka,

gotów, by nadziać się na swój miecz, jak Kohari z dawnych czasów. Ale

zanim odebrał sobie życie, pośród zgliszczy zobaczył porzucony

rozżarzony kostur, zapamiętany z Saabery — wciąż płonął ogniem żywiołów,

który ranił Pustkę. Ten płomień rozpalił iskrę w sercu Saijaxa.

Podniósł więc kostur i oddaliwszy się od ruin swojej ojczyzny zaczął

dbać o „ostatnie światło Icathii” i nadzieję, której było symbolem.

Pogrążony we wstydzie i żałobie Saijax Cail-Rynx Kohari Icath’un odrzucił swoje dawne imię. Od tamtego dnia znany był jako Jax.

Został

wędrowcem i podróżował po całym znanym świecie, odwiedzając miejsca

niewidniejące na żadnej z map. Dzięki ogniu żywiołów Jax żył o wiele

dłużej niż większość jego długowiecznych rodaków. Jednak im bardziej

oddalał się od Icathii, tym słabiej płonął ogień, aż w pewnym momencie

wyglądał, jakby miał zgasnąć raz na zawsze. Jaxa dopadła ponura

świadomość tego, że nie może uciec od swojej przeszłości. Miał obowiązek

— wrócić i walczyć. Inwazja Pustki została zatrzymana przez ostatnich

żywych Wyniesionych, ale zagrożenie nie minęło.

Od

tamtego czasu Jax całymi stuleciami tułał się po świecie. Był wędrownym

wojownikiem szukającym dostatecznie silnych żołnierzy, by odbudować

Kohari. Choć stoczył niezliczone walki z istotami o niesamowitych

zdolnościach, odwadze i sile, do tej pory żadna z nich nie przekonała

go, że mogłaby stawić czoła nadchodzącej ciemności. Upadek Icathii

zasiał w umyśle Jaxa zwątpienie, ale jedno jest pewne: gdy przyjdzie

czas ostatecznej bitwy, Jax stanie do boju z Pustką.

Nawet gdyby miał to zrobić w pojedynkę.

Twoja reakcja na nasz wpis:

  • * - [* - [*Nawet*0)
  • *Słodkie!*0)
  • *AHA*0)
  • *OMG!*0)
  • *WTF*0)
  • *Słabe*0)
  • Źródła i odniesienia

    Ładowanie komentarzy...

    Powiązane artykuły

    Popularne Poradniki

    Wszyscy championowie →