🏆Esport10 czerwca 20171401 słów

Nieoczekiwany obrót spraw – NA LCS tydzień 2, dzień 1

🏆Esport

**Drugi tydzień po rozpoczęciu rozgrywek LCS zaczynamy równie mocno jak poprzedni, kolejnymi dwoma bardzo obiecującymi meczami. W pierwszym zmierzą się 2 jak dotąd największe rozczarowania letniego splitu w Ameryce – Phoenix1, które przegrało w poprzednim tygodniu z Immortals oraz Teamem EnVy, podejmie Cloud9, które uległo CLG oraz TSM-owi. Drugi mecz zaś będzie pojedynkiem pogromców P1 z poprzedniego tygodnia – wymienionych wyżej Nieśmiertelnych z drużyną NV, a to zaledwie początek drugiej kolejki. Sprawdźmy, jak to się skończyło.

Phoenix1 vs Cloud9

Kennen nie tylko dla Rekklesa. Phoenix1 bardzo zyskało na byciu pierwszym w fazie picków i banów, jako że C9 bardziej zewaluowało zbanowanie Caitlyn przeciwko Arrowowi, co pozostawiło w jego rękach Xayah, a ten pick w rękach MVP ubiegłego splitu mógł być naprawdę niebezpieczny. Cloud9 jednak nie obawiało się tego aż tak – było na tyle odważne, żeby na ten wybór odpowiedzieć  Kennenem na pozycji strzelca. W odróżnieniu jednak od taktyki Fnatic, tutaj on był tylko dopełnieniem kompozycji w pełni nastawionej na teamfighty – z Orianną Jensena,  Jarvanem Ray’a oraz  Olafem Contractz’a. P1 odpowiedziało podobnie – oprócz vastayańskiej rebeliantki zdecydowali się też na  Ahri dla Ryu,  Kha’zixa dla Inoriego oraz  Gragasa dla Ziga. Kwestią rozstrzygającą było więc lepsze rozegranie wczesnej fazy gry. Tutaj C9 nie pozostawiło Feniksom złudzeń – dzięki świetnej aktywności Contractza (głównie na dolnej alei, wokół której kręcił się early-game, C9 zdołało kompletnie ją zdominować, co pociągnęło za sobą także wieże oraz kontrolę na mapę. Mimo tego, że byli w przewadze 4 wież (zniszczyli wszystkie zewnętrzne + wewnętrzną na midlane) jeszcze przed 20 minutą, nie zdecydowali się na zgrupowanie – kontynuowali grę formacją 2-1-1 z Contractzem nadal w jungli. Dzięki takiej supremacji po przekroczeniu punktu 20 minut byli w przewadze 10 tysięcy sztuk złota, a P1 nie uratował nawet Herald Pustki, którego C9 zniszczyło zanim dokonał jakichkolwiek zniszczeń na ich strukturach obronnych. W 25 minucie, kiedy C9 podjęło Nashora Phoenix1 postanowiło wymusić na nich walkę, jednak zrobili to w tak nieprzemyślany i chaotyczny sposób że jedynie powiększyli ich prowadzenie, wynoszące wtedy już ok. 14k w złocie. Od momentu zdobycia Barona ich oblężenie wyglądało już naprawdę czysto, i zdołali skończyć tę grę jeszcze przed 30 minutą, z imponującym wynikiem ogólnym 12:0 jeśli chodzi o zabójstwa, a także bez oddania nawet jednej wieży. Pierwsza gra dla Cloud9!

P1

0

1

C9

MVP: Contractz (C9)

**Skrót**

(kliknij, aby otworzyć)

Comeback! Na drugą grę organizacja Phoenix1 zdecydowała się zmienić Inoriego, którego zastąpił Meteos, co jest tym bardziej istotne że Hartman ponownie wystąpi przeciwko swojemu dawnemu zespołowi. Widać było jednak też od razu lekko zmodyfikowaną taktykę P1 w pickach oraz banach – zdecydowali się na strategię opartą na 3 zagrożeniach w postaci Jayce’a Ziga,  Taliyi Ryu oraz  Kalisty Arrowa, wspomaganych przez  Gragasa w rękach Meteosa oraz  Thresha Shady’ego. Tym razem to C9 postawiło na  vastayańską zabójczynię, jednak tym razem stanął przy niej  Rakan, na którego zdecydował się Smoothie. Contractz zaś sprytnie wykorzystał brak wykluczenia na  Zaca, który zakończył się błyskawicznym jego pojawieniem się w kompozycji C9, a całość domknęli Cassio oraz  Renekton, których przeznaczenie jest raczej jasne. Ponownie jak w starciu numer jeden, swoją aktywność szybko zaznaczył Contractz, zdobywając zabójstwo na górnej alei. Tym razem jednak ta strona mapy znalazła odpowiedź w postaci ganku Meteosa, który był nieco efektowniejszy i co ważniejsze efektywniejszy, bo dzięki zdobytemu wcześniej Rift Heraldowi P1 zdobyło pierwszą wieżę gry. Phoenix1 kontynuowało budowanie przewagi, właśnie głównie tym wieżom – i to doskonale się sprawdzało, ale do pewnego czasu – w punkcie 30 minut, nie było już wież, na których P1 mogłoby nabić jeszcze większe prowadzenie, a posiadanej na ówczesny moment po prostu nie umieli odpowiednio wykorzystać C9 odwróciło więc całą sytuację, i zaledwie 2 udane teamfighty wystarczyły, by błyskawicznie odbić się i zakończyć tę grę, a również całą serię wynikiem 2:0!

C9

2

0

P1

MVP: Sneaky (C9)

**Skrót**

(kliknij, aby otworzyć)

Immortals vs Team EnVy

Zaskakujący opór. Immortals nawet nie kryło się z budowaniem swojej kompozycji pod wyłapywanie pojedynczych graczy drużyny przeciwnej – z Ahri dla Pobeltera, Blitzcrankiem dla Olleha oraz Lee Sinem Xmithiego nie było wątpliwości, jaka będzie strategia IMT na tę grę. EnVy postawiło więc na reinicjacyjną kompozycję teamfightową z genialnym połączeniem Jarvana Serapha i Ori Pireana, ale wykończyli to jednym, bardzo istotnym wyborem – Nidalee LirY – nie dość, że to jeden z najbardziej sztandarowych picków koreańskiego junglera, to jeszcze świetnie odpowiedziało to na potencjalną wczesną presję wywołaną przez Lee Sina. I pomimo że najwcześniej w grze lekko lepiej wypadł Xmithie, wystosowując sporą agresję na górnej alei, całe jego zyskane prowadzenie zaprzepaścił botlane, kiedy to zdecydowali się na wejście w przeciwników na drugim levelu – Blitz Olleha zdołał wyłapać Karmę Hakuho, ale ze względu na to że Cody Sun na Xayah nie wziął dla siebie swojej umiejętności E – Bladecallera, ten kill nie miał szans na powodzenie. Botlane Immortals jednak nie odpuścił i poświęcił wszystkie 4 summoner’s spelle na dorwanie przeciwnego wspierającego, jednak nie było to wystarczające, a szybka kontra ze strony Apollo i Hakuho przy fakcie braku Flasha obu rywali i Heala u Cody Suna idealnie ukarała agresję rywali i skończyła się dwoma zabójstwami dla EnVy. Sytuacja ta zmieniła nieco sytuację na mapie – Xmithie dalej kontynuował presję na górnej alei, ale LirA już przerzucił się na dolną, by ułatwić swoim sojusznikom snowball. Otworzyło to graczom NV spory teatr działań na całej mapie, a w całym procesie nie przeszkadzał nawet fakt że Seraph był nieco do tyłu względem swojego vis-a-vis, bo radził sobie nienajgorzej jak na tak gankowaną linię. EnVy miało jedynie lekki problem z kontrolą wież – tutaj lepiej wypadało Immortals, jednak przy takiej przewadze NV w grze – do czasu. Po przekroczeniu 20 minut NV jednak pozwoliło sobie na kilka błędów, jednak były one jeszcze jak najbardziej w marginesie pomyłek – mimo równej sytuacji w wieżach byli w przewadze aż 8 tysięcy sztuk złota, co było naprawdę imponującym rezultatem. W 30 minucie pozwoliło im to na zabicie Nashora – i od razu zdecydowali się ruszyć na bazę rywali. Błyskawicznie rozegrali teamfight przy liniach defensywy oponentów, i okazała się to ostatnia walka jaką musieli podjąć w tej grze – pierwsza gra dla EnVy!

IMT

0

1

NV

MVP: Apollo (NV)

**Skrót**

(kliknij, aby otworzyć)

Szybkie zakończenie serii!. Tym razem to EnVy zdecydowało się na tzw. “pick composition” – powtórzyli picki Ahri i Lee Sina rywali z poprzedniej gry, a dodatkowo usprawnili to wyborem Ashe dla Apollo. Immortals zaś zdecydowało się na lekką modyfikację kompozycji, którą zostali pokonani grę temu – Pobelter wziął dla siebie Oriannę a Varus powędrował do Cody’ego Suna, Flame ponownie wybrał Galio, a Xmithie zdecydował się na zmienioną niedawno Rek’sai. Nawet sytuacja która zaistniała na początku była mniej więcej symetralnym odbiciem tego, co zobaczyliśmy w poprzednim starciu – tym razem to LirA popisał się wczesną efektywnością, ale dzięki gankom Xmithiego na dolnej alei botlane Immortals zyskał nieco większą kontrolę niż ich oponenci. Tym razem jednak jungler Nieśmiertelnych znalazł odpowiedź w postaci Pireana i jego roamów na dolną aleję, które dosłownie uratowały sytuację Apollo i Hakuho, a także rozpoczęło snowball całego EnVy. Od tego punktu nie wiem czy to, co robiło EnVy można nazwać po prostu snowballem – rozpoczęło to dosłowną rzeź graczy Nieśmiertelnych, którzy od tego momentu przegrywali na mapie dosłownie wszystko. W 30 minucie, jak poprzednio, NV zabezpieczyło dla siebie Barona Nashora, z nim ruszyło bezpośrednio na bazę drużyny rywali – wykończenie było jedynie formalnością – Team EnVy pokonuje pogromców TSM!

**NV

2

0

IMT

MVP: LirA (NV)

**Skrót**

(kliknij, aby otworzyć)

Najbardziej wartościowy gracz

[

](/lol/aktualnosci/wp-content/uploads/2016/01/jankos-iaq9v9hi.png)

[

](/lol/aktualnosci/wp-content/uploads/2016/01/wunderwear-a82sveys.png)[

](/lol/aktualnosci/wp-content/uploads/2016/01/trick-8bas26bz.png)[

](/lol/aktualnosci/wp-content/uploads/2017/02/kakao.png)

NV – LirA: Koreański jungler zaskakująco dobrze pokazywał się już w poprzednim splicie, ale dopiero teraz może rozwinąć skrzydła. Jego forma stale była co najmniej dobra, jednak przy dyspozycji Ninji, która była mocnym “hit or miss”, nie mógł pokazać w pełni swoich umiejętności. Teraz, z Pireanem u boku, który wykazuje się już o wiele większą stałością, LirA w końcu ma szansę zaistnieć i zmierzyć się z resztą amerykańskich leśników mniej więcej na równych zasadach. Czekamy na więcej ze strony tego zawodnika!

Podsumowanie

Miejsce

Logo

Nazwa drużyny

Wygrane

Przegrane

1

**Counter Logic Gaming

2

0

1

**Team Dignitas

2

0

1

**Echo Fox

2

0

1

Team EnVy

2

1

1

Immortals

2

1

6

**Team SoloMid

1

1

6

Team Liquid

0

2

8

FlyQuest

0

2

8

Team Liquid

0

2

10

[](/lol/aktualnosci/wp-content/uploads/2017/01/600px-FlyQuest_Logo.png)

Phoenix1

0

3

Twoja reakcja na nasz wpis:

  • * - [* - [*Nawet*0)
  • *Słodkie!*0)
  • *AHA*0)
  • *OMG!*0)
  • *WTF*0)
  • *Słabe*0)
  • Źródła i odniesienia

    Ładowanie komentarzy...

    Powiązane w esporcie