📜Lore19 kwietnia 2015962 słów

Ciemna strona Runeterry #10: Pora na kłopoty

Katarina — Ciemna strona Runeterry #10: Pora na kłopoty
KatarinaKatarina

Spis treści

Tom 1

Część 1 – Tajemnica shurimskiego grobowca

Część 2 – Niewygodny sojusznik

Część 3 – Pozostając w cieniu

Część 4 – Osobliwa kompania

Część 5 – Wizja przeszłości

Część 6 – Szczęście uśmiecha się do ciebie

Część 7 – Nieplanowana wizyta

Część 8 – Mądrość wyczytana w księgach

Część 9 – Morskie opowieści

Część 10 – Pora na kłopoty

Tom 2

Część 11 – Idealna równowaga

Część 12 – Znak śmierci

Część 13 – Tajemnica zwoju

Część 14 – Staw czoła cieniom

Część 15 – Miasto zatrute zdradą

Część 16 – Zrodzona z lodu

Część 17 – Płomień zemsty

Część 18 – Morellonomicon

Część 19 – Dziecko przeznaczenia

Część 20 – Spotkanie z bólem

### Tom 3

Część 21 – Strach narastający w ciszy

Część 22 – Ezoteryczny niepokój

Część 23 – Błogosławieństwo morza

Część 24 – Nawałnica stali

Poprzednia część dotycząca wątku: Część 9 – Morskie opowieści

Powiew morskiej bryzy orzeźwił dwójkę spacerujących bohaterów.

– Było warto – przerwała irytującą ciszę mocno poobijana Katarina.

“Było warto” – przyznał w duchu Vladimir. Walka dwóch rudowłosych piękności na zawsze zapadnie mu w pamięć. Wiedział jednak, że nie wypada mu zostawić całej sytuacji bez słowa.

– Aczkolwiek nie musiałaś od razu wdawać się w tę awanturę… Mieliśmy zachować dyskrecję… – W jego głosie delikatnie i dość naturalnie zabrzmiała nutka pretensji.

[](/lol/aktualnosci/wp-content/uploads/2015/04/Kata-face.jpg)– Wiem – odparła zabójczyni – Poniosło mnie – przyznała i, uśmiechając się, zalotnie odgarnęła piękne, rude włosy z czoła.

Vladimir błyskawicznie zmiękł i zamilkł.

Kierowali się na obrzeża Bilgewater, do niewielkiej chatki znajdującej się na uboczu. Podczas gdy Katarina, przyjąwszy wyzwanie piratki, toczyła zażarty pojedynek z miejscową pięknością, Vladimir nie próżnował. Wykorzystał swój zmysł obserwacji, umiejętność perswazji oraz wypełniony po brzegi mieszek, by dyskretnie zdobyć informacje. Pomimo, że hemomanta nie był przyzwyczajony do wykonywania tego typu zadań, poradził sobie wyjątkowo sprawnie i kiedy Katarina zakończyła w końcu swoją walkę, wiedział już wszystko, co było mu potrzebne, by kontynuować misję. Od piratów, łasych na brzęczące monety, dowiedział się kilku istotnych szczegółów. Z ich relacji wynikało, że dziwak będący ich pośrednim celem jest samotnikiem, żyjącym na uboczu, za miastem. Vladimira niepokoiła nieco niezgłębiona przeszłość zamkniętego w sobie osobnika, a także fakt, że nie lubił on obcych, bowiem w znaczący sposób utrudniało to wykonanie misji.

– To chyba tu – delikatny głos Katariny wyrwał hemonantę ze świata myśli.

Rzeczywiście. Przed dwójką noxiańskich bohaterów ukazała się niezbyt duża chatka, jakich wiele widzieli już w dokach Bilgewater – sklecona w pośpiechu, z podłej jakości drewna – nie była uosobieniem solidności. Obok swobodnie na falach wznosiła się niewielkich rozmiarów łódka, przywiązana do wbitego w ziemię pala. Otaczała ich całkowicie pusta przestrzeń, głęboko w podświadomości zaszczepiając uczucie niepokoju. Spowijająca ich mgła budowała dość upiorny nastrój, tym bardziej, że zrobiło się pochmurno i nieśmiało zaczął siąpić deszcz. Zapach wędzonych ryb unosił się w powietrzu. Vladimir westchnął, po czym ruszył w stronę domostwa. Plan był bardzo prosty – Zadaniem hemomanty było odwrócenie uwagi delikwenta, natomiast w tym samym czasie Katarina miała zakraść się do chatki i zabrać artefakt. Nic trudnego.

“Co może pójść nie tak?” – Vladimir zapytał sam siebie z przekąsem.

Hemomanta zapukał i zastygł w niepewności. Czekał. Głośne tupnięcia. Trzeszczenie metalu. Po chwili drzwi zaskrzypiały. W progu ukazała się ogromna, zakuta w zbroję postać.

– Witaj, chciałbym… – zaczął rzeczowo hemomanta.

Nie zdążył jednak dokończyć. Postać znajdująca się naprzeciwko zachwiała się.

– Czarna maź… Czarna maź… Czarna maź… Cierpienie. Samotność. Strach. Akceptacja. Przetrwanie – kolejne słowa wydobywały się z ust giganta, sprawiając wrażenie jakiegoś całkowicie popapranego rytuału.

[](/lol/aktualnosci/wp-content/uploads/2015/04/Nautilus-1.jpg)Jego spojrzenie zalśniło karmazynowym blaskiem. Natychmiast odepchnął Vladimira i swój wzrok skierował w przeciwnym kierunku. Kobieta. Trzyma w ręku TO. Nautilus rzuca kotwicą, trafiając idealnie. Wrzask dziewczyny. Zabójczyni wypuszcza Bluźnierczy Graal. Przeciągły brzdęk. Katarina zwija się z bólu. Tytan Głębin podnosi swoją broń, by zadać ostateczny cios. Chaos walki rozbrzmiewa złowieszczo. Vladimir podbiega, chcąc użyć Transfuzji. Żadnego efektu. Zupełne zaskoczenie. Woda tryska z ziemi pod ogromnym ciśnieniem. Raz. Dwa. Trzy. Cztery. Ostatnia fala wywraca hemomantę. Nautlius opuszcza kotwicę. Katarina unika ciosu i błyskawicznie podnosi się z ziemi.

“Czym jest ten olbrzym?” –myśli Vladimir. – W jego żyłach… nie płynie krew – kończy pośpiesznie na głos, speszony nieco jedynym słusznym wnioskiem.

Katarina zajęta jest jednak unikaniem kolejnych ciosów giganta. Kotwica wiruje w powietrzu, kilkukrotnie niemal ją trafiając.

“Każde kolejne uderzenie, które dosięgnie celu, może być śmiertelne” – przemyka przez myśl Katariny.

Nagle Vladimir z całym impetem wpada w nieprzyjaciela. Nautilus nie traci równowagi, w ogóle nie odczuwa desperackiej zaczepki, zmienia jednak cel i atakuje hemomantę. Bingo. Krwiożerczy żniwiarz unika ciosu. Jednego. Drugiego. Trzeciego. Odskakuje. W tym samym momencie mknie ku niemu przerdzewiała kotwica. Vladimir błyskawicznie zamienia się w kałużę krwi i przenika przez tytanowego wojownika, spowalniając go.

– Teraz – krzyczy, wracając do ludzkiej formy.

[](/lol/aktualnosci/wp-content/uploads/2015/04/Katarina-x.jpg)Katarina jest już przygotowana. Dziwaczna, szmaragdowa broń spoczywa w jej rękach. Celuje. Strzela. Zdumiewający, nasączony magiczną mocą pocisk przez ułamek sekundy lśni w powietrzu. Trafienie. I tak mało ruchliwy Tytan Głębin staje się jeszcze mniej ruchliwy, z daleka sprawiając wrażenie nieudolnej kupy złomu. Katarina schyla się, by podnieść upuszczony wcześniej przedmiot. Ale Bluźnierczy Graal Athene zniknął. Co tu się dzieje? Nie ma czasu, by dłużej się nad tym zastanawiać. Noxianie muszą ratować się ucieczką. Zabójczyni dołącza więc do Vladimira i oboje kieruję się z powrotem do Bilgewater, pospieszani przeciągłym rykiem tytanowego olbrzyma, który dobiega zza ich pleców, choć z każdą chwilą słabnie.

– Gdzie jest Graal? – pyta hemomanta.

– Zniknął – odpowiada Katarina.

Vladimir wydaje się być nie mniej zaskoczony odpowiedzią dziewczyny niż ona sama. Oddalając się od chatki metalowego giganta, zabójczyni dostrzega jeszcze jeden istotny szczegół – łódka przepadła bez śladu.

KONIEC TOMU PIERWSZEGO

Twoja reakcja na nasz wpis:

  • * - [* - [*Nawet*0)
  • *Słodkie!*0)
  • *AHA*0)
  • *OMG!*0)
  • *WTF*0)
  • *Słabe*0)
  • Źródła i odniesienia

    Ładowanie komentarzy...

    Powiązane historie